Tutaj jeszcze zdjecie na tle drzewka, ktore jest umieszczane praktycznie na kazdej pocztowce ze Szczelinca Wielkiego.
Na sam koniec zdjecie plecaka prawdziwego turysty (tle widzimy kawalek tulowia, nie podaje jego imienia zeby sie narazac, wtajemniczeni wiedza o kogo chodzi). Z tym plecakiem czlowiek nie umrze, jest tam woda, spiwor, konserwy oraz racje zywnosciowe przygotowywane dla amerykanskich marines (wystarczy troche wody, aby podgrzac to gowno).
Podsumowanie rajdu. Jak zawsze przelano litry wódki oraz browara. Dla niektorych zle sie to skonczylo (pozdrawiam Furiego co wyladowal na pogotowiu z rozcietym łukiem brwiowym). Ognisko spoko, grzaniec jak zawsze przyrzadzony po mistrzowsku. Nastepny rajd juz na jesien.

3 komentarze:
Chyba w plecaku "Mati'ego" jest wszystko żeby przeżyć trzy dni i trzy noce....
Mati rules. I te racje co sie po nich nie sra 3 dni a pozniej leci az milo
Po prostu wojna psychologiczna 3 dni walczysz a później trzy dni srania :)..hehe
Prześlij komentarz