Gwozdziem wyjazdu byla wycieczka do Pragi. Bez zadnego przewodnika, jedynie z mapa, totalnie na Jana. Zatrzymalismy sie supermarkecie na zakupy w stoisku monopolowym :D Oczywiscie spotkalismy ludzi z Polski, piwo, sztoki, maliby szlo jak woda mineralna w upal. Pogoda byla masakrystyczna, goraco jak w sierpniu. Tutaj po malym zaprawieniu przed podroza w metrze.
Rynek, za plecami Wojtona zegar astronomiczny. Ten slawny.




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz